|
Rozmowa z Maciejem Stolarczykiem
Mecz z Ruchem Chorzów był dla Macieja Stolarczyka ponownym debiutem w barwach Pogoni Szczecin. Przypomnijmy, że przez dwa lata piłkarz ten reprezentował barwy Widzewa Łódź. Co ciekawe, faktyczny debiut lewy obrońca Pogoni zaliczyć może również w spotkaniu z chorzowianami. Wtedy jednak wypadł on znacznie gorzej. Portowcy 9 lat temu przegrali 0:3.
- Czy była trema przed sobotnim meczem? - Tak jak przed każdym innym spotkaniem. Oczywiście zależało mi, żeby pokazać się z dobrej strony szczecińskim kibicom, jednak staram się przykładać również do każdego innego spotkania. Bardzo chcieliśmy wygrać i to chyba spowodowało, że zagraliśmy trochę spięci. Pozostał niedosyt. - Jak Pan ocenią swoją grę? - Średnio. - Czemu tak rzadko atakował Pan bramkę rywala? W przeszłości czynił Pan to częściej. - Takie były założenia. Po pierwszym meczu z Radomskiem sądziliśmy, że damy sobie radę. Ponadto nie wszyscy się jeszcze dobrze ze sobą rozumiemy. Aby stwarzać przewagę liczebną na połowie rywala, musi ktoś inny asekurować. W następnych meczach powinienem częściej atakować bramkę rywala. Musimy się dotrzeć. - Czy napastnicy Ruchu trudni byli do upilnowania? Śrutwa, Gorawski i Bizacki stanowią dość dużą siłę. - W sobotę jednak na wiele im nie pozwoliliśmy. Nie stworzyli chyba ani jednej stuprocentowej sytuacji. Z gry obronnej, podobnie jak w Radomsku, możemy być zatem zadowoleni. Zresztą zerowy bilans po stronie strat mówi sam za siebie.
Rozmawiał: -
Źródło: Kurier Szczeciński Data: poniedziałek, 30 lipca 2001 r. Dodał: JuN |
2000 - 2024 | © Pogoń On-Line |
design by: ruben | redakcja | współpraca | ochrona prywatności | |||||